Jak tworzymy iluzję, czyli którędy wkradają się kłamstwa

iluzje, kłamstwo, manipulacja, autoterapia

O prywatnej mistyfikacji, czyli okrutnej grze z samym sobą, której koszty często przewyższają zyski, oraz o tym, że autoterapia jest możliwa i wskazana. 

Słowem „iluzja” zwykliśmy nazywać błędne wrażenie, zniekształcające obraz realnego świata. Iluzja jest tylko iluzją, a jednak na swój sposób istnieje, przebywając w przestrzeni ludzkiego umysłu i partycypując w postrzeganiu rzeczywistości przez minuty, godziny, dni, miesiące czy lata.

Sama w sobie jest jednak nieprawdą, pustą wizją, złudzeniem. Jako taka dobrze nadaje się do opisu naszych błędnych przekonań, opacznie interpretujących rzeczywistość. Dobitniej można powiedzieć, że mamy tutaj do czynienia z kłamstwem. Fałszywe mniemania o świecie leżą u podstaw niedających się rozwiązać problemów. Zaburzają międzyludzką komunikację, prowadzą do starć i konfliktów, pomniejszają jakość życia, a wreszcie, zbudowane w potężne, patologiczne struktury, stanowią nieodłączny składnik licznych zaburzeń psychicznych.

 

Zacznijmy od początku

Refleksja nad postrzeganiem i przeżywaniem świata rozpoczyna się wraz z pojawieniem się na nim nowego człowieka. Dzieciństwo, tak jak i każdy kolejny etap egzystencji, przeżyć można tylko raz. Od tego debiutu, od dziecięcych doświadczeń, nauki używania zmysłów i nauki myślenia, zależy fundament przyszłej osobowości, którego nigdy już nie będzie można zbudować na nowo. Oczywistym, a w pewnym sensie przerażającym faktem jest brak funkcji cofania w rzeczywistym świecie. Nic, co pojawi się w ludzkim doświadczeniu nie może zostać cofnięte. Jeśli więc podzieje się coś złego, jedynym narzędziem jakiego możemy użyć, aby naprawić szkodę, jest przepracowanie zaistniałego problemu i zminimalizowanie skutków. Innymi słowy, niemożliwe jest wymazanie fragmentu rzeczywistości, choć możliwa staje się zmiana myślenia. Taka praca zaś wiąże się najczęściej ze sporym wysiłkiem.

Dziecko rozpoczyna swoją wędrówkę w sytuacji całkowitej zależności od opiekunów. Konkretne, właściwe tylko jemu predyspozycje wchodzą w interakcję ze światem zewnętrznym. Mając znikomy wpływ na przebieg wypadków, mały człowiek buduje obraz rzeczywistości i poznaje drogi komunikacji ze środowiskiem. W trakcie rozwoju powstają liczne schematy poznawcze, porządkujące nabytą wiedzę, niezbędne by wybrać się w dalszą drogę. Dzięki nim myśli biegną już określonymi torami, czyniąc świat bardziej przewidywalnym. Niestety, niektóre tory mogą okazać się później błędnymi ścieżkami, na które zaprowadził jakiś ślepy przewodnik. Nie wszystkie utworzone schematy będą odpowiadały temu obrazowi rzeczywistości, jaki ukaże się oczom dorastającej osoby. Współcześnie, oprócz rodziny i najbliższego środowiska, dostęp do dzieci, bezpośredni czy pośredni, ma znacznie większe niż niegdyś grono ludzi. Ich przekonań i wiedzy (a tym bardziej schematów poznawczych) rodzice najczęściej nie są w stanie określić. Ogromną rolę pełnią mass media, docierające ze swym przekazem tak do dorosłych, jaki i do dzieci.

Na spostrzeganie świata przez młodą osobę może negatywnie wpływać szereg czynników, w tym przede wszystkim upośledzone na różne sposoby więzi rodzinne i nieprzystosowawcze wzorce zachowań społecznych. Efekty ich wpływu widoczne są w sposobie myślenia jednostki o sobie samej, świecie i innych ludziach.

Człowiek na początku swojego życia wypija więc, specjalnie dla niego zaserwowany, koktajl doświadczeń, w którym obrazy, dźwięki, słowa, emocje, wszelkie stany oraz odczucia tworzą wartki potok informacji, zapisanych już na zawsze w jego mózgu, według unikalnego, właściwego dla konkretnej osoby klucza.

 

To nie wszystko

Pierwszy bagaż doświadczeń jest gruntem, na którym dalej rozwija się osobowość, nieustannie poszturchiwana przez bardziej i mniej przyjemne doświadczenia. Czynniki, o których piszę poniżej nie wyczerpują ich długiej listy. Są jednak dość wyraźnymi przykładami dróg, po których, czasem w bardzo subtelny sposób, iluzje wkradają się do naszego życia. W tym miejscu przyjrzymy się ich wpływowi na funkcjonowanie osoby dorosłej, o ukształtowanych już schematach poznawczych.

Po tym, jak (przynajmniej teoretycznie) człowiek uwalnia się spod nieograniczonego wpływu swoich rodziców, wciąż może doświadczać wpływu społecznego. Tego rodzaju oddziaływanie manifestuje się nierzadko pod postacią rozmaitych manipulacji. Przeróżne techniki perswazji i manipulacji bazują najczęściej na słabościach wspólnych wszystkim ludziom. Najgroźniejsze są jednak te wymierzone bezpośrednio w chore, już zniekształcone części osobowości, niezwykle podatne na manipulację, odwołującą się do niezaspokojonych potrzeb. Wyjątkowo perfidne zdają się także manipulacje głęboko zakamuflowane, subtelne, uwodzące i usypiające, najczęściej przedstawiające kłamstwo jako oczywistą, znaną przez wszystkich prawdę. Na uwagę zasługuje również często wykorzystywany rodzaj perswazji, polegającej na odwoływaniu się do niestabilnej samooceny adresatów. Odbiorcom takich komunikatów obiecuje się poczucie wyjątkowości i ważności w zamian za przynależność do danej grupy/elity czy też wyznawanie i szerzenie określonych poglądów.

Aby system iluzji mógł trwać niewzruszenie przez całe lata, nieodzownym zdaje się czynnik utwierdzający całą konstrukcję. Lęk sprawdza się świetnie w tej roli, broniąc do upadłego szkodliwych schematów poznawczych. Oczywiście upada tutaj osoba sterowana przez lęk. Nie pozwala on na zainicjowanie zmian, alarmując, że wiązałyby się z bólem i wysiłkiem. Lęk jest nieprzyjemnym i męczącym stanem, a ponadto, w mętnym, nieustannie odpychanym odczuciu swojej ofiary, zwiastuje coś daleko bardziej przerażającego. Człowiek angażuje się więc w coraz bardziej zagmatwaną budowę systemu obron, konsekwentnie konserwujących istniejący, nieprzystosowawczy stan rzeczy. Im dalej zabrnie i im więcej wysiłku włoży w tę pracę, tym trudniejsza będzie droga powrotna i odkłamanie rzeczywistości.

Następną drogą, zwiększającą tolerancję dla kłamstw i sprzeczności, jest swoiste lenistwo intelektualne, umiłowanie wygodnego status quo, jakie akurat gwarantuje przyjęta wizja świata. Okazuje się bowiem, że cała sytuacja przynosi pewne korzyści, z których trudno zrezygnować. Mogą nimi być na przykład specjalne względy, okazywane nam przez bliskie osoby, wyręczanie nas i tolerowanie różnych zachowań, które normalnie nie byłyby dobrze widziane. Cały ciężar systemu iluzji przerzucany jest na inne osoby, dostępne najczęściej w najbliższym środowisku (stąd np. konflikty). Taki stan rzeczy sprzyja błędom poznawczym, gdyż postrzeganie rzeczywistości zostaje podporządkowane utwierdzonym już poglądom, nawet za cenę rezygnacji z racjonalności. Osoba, która świetnie „urządziła się” we własnym systemie iluzji, nie jest zainteresowana zderzaniem się z informacjami wprowadzającymi do niego zamęt. Postrzega odtąd na sposób selektywny, manipuluje faktami, przydaje większe znaczenie opiniom zgodnym z jej opiniami, a bagatelizuje przeciwstawne. Potrafi odeprzeć każdą argumentację i jest w stanie nawet naprędce spreparować satysfakcjonujące ją (najczęściej niezadowalające dla innych) wyjaśnienie.

Potężnym czynnikiem, zwiększającym znacznie możliwość przyjęcia fałszywych przekonań o rzeczywistości są potrzeby, najczęściej od dawna niezaspokojone. Wiele istotnych faktów można pominąć w swoim rozumowaniu, jeśli w grę wchodzi potrzeba bezpieczeństwa i poczucia kontroli, potrzeba aprobaty czy też potrzeba osiągnięć. Niezmiernie ważną jest również potrzeba samoakceptacji. Jeśli jakieś informacje stoją w sprzeczności z myśleniem o sobie jako o dobrym i wartościowym człowieku, istnieje duże prawdopodobieństwo ich odrzucenia lub zafałszowania.

Samotność i brak budujących więzi z innymi ludźmi może poważnie upośledzić dostrzeganie pozytywnych stron egzystencji oraz zdolność podejmowania wysiłków do zmiany trudnej sytuacji. Brak więzi to często brak motywacji do działania i fałszywe przekonanie o beznadziejnym położeniu.

Sytuacje trudne, kryzysowe są jednocześnie wyzwaniami, zagrożeniami i szansami na zmianę. W zależności od tego, jak i kiedy się pojawią, mogą poczynić mniejsze bądź większe szkody, ale również zapoczątkować proces odnajdywania prawdy. Ważnym aspektem jest to, w jaki sposób będzie je postrzegać i jaką strategię przyjmie osoba, stojąca w ich obliczu. Życie obfituje w trudne i wymagające momenty, takie jak np.: choroba, kradzież, zerwanie związku, utrata pracy itp. Ich doświadczanie może prowadzić do rozwoju lub też regresji, skutkującej zniekształceniem obrazu rzeczywistości.

Sytuacje traumatyczne, urazy psychiczne charakteryzują się postawieniem człowieka wobec ekstremalnych, urazowych doświadczeń, przekraczających jego zdolności kontroli i adaptacji. Praktycznie zawsze kończą się poważnymi konsekwencjami psychicznymi i społecznymi. Poważnie zaburzają postrzeganie świata i myślenie o nim, lecz nawet w takich okolicznościach możliwe jest przepracowanie problemu i powrót do normalnego funkcjonowania.

Aby zrozumieć mechanizmy tworzenia iluzji, warto prześledzić działanie powyższych czynników na konkretnych przykładach. Dwa przytoczone scenariusze to dość jaskrawe obrazy, wyłowione spośród niekończącej się liczby kombinacji. Każda bowiem powstaje na tle unikalnej historii życia, zawartych w nim doświadczeń, predyspozycji, relacji, wartości i mnóstwa innych elementów.

W poniższych przykładach wyjściowym problemem jest poważnie zaniżona samoocena, obsadzona w roli bagażu, zawieszonego na ramionach dorosłych już osób.

 

Scenariusz 1

Pan X, po licznych poszukiwaniach, odnajduje nareszcie swoje miejsce w życiu. Czasami z rozrzewnieniem wspomina początek kariery. A zaczęło się ciekawie, bo zaraz po wyprowadzeniu się z domu rodzinnego zdobył dobrze płatną pracę, co napawało go prawdziwą dumą. Zdecydowanie przodował pod tym względem wśród znajomych (potrzeba aprobaty). Już wtedy uważał, że dokonał rzeczy nieprzeciętnej, a pracodawca z pewnością uległ jego urokowi osobistemu, bystrości umysłu i wyjątkowej osobowości.

Teraz wreszcie był tego pewien (błąd poznawczy – selektywne postrzeganie, inne opcje nie są rozważane). Zawsze czuł przecież, że jest w stanie wiele osiągnąć. Tylko sukces mógł go zadowolić (potrzeba samoakceptacji, pozytywna samoocena uzależniona od zewnętrznych osiągnięć). Obecnie zajmuje wysokie, prestiżowe stanowisko i współpracuje z ludźmi o wyjątkowych talentach i możliwościach. Od razu pojął, że ich działania, nie zawsze zgodne z powszechnymi obyczajami czy prawem, są najzupełniej słuszne, ze względu na ich wyjątkowe miejsce w społeczeństwie. Z tym większą przyjemnością smakuje teraz przynależność do tego elitarnego środowiska (wpływ społeczny).

Z rodziną nie utrzymuje kontaktów – w domu często czuł atmosferę napięcia, a jego spostrzeżenia spotykały się z lekceważeniem lub ironicznymi uwagami (utrata więzi). Nie przeszkadza mu to jednak we wszechstronnym rozwoju. Biega, jeździ konno, zdarza mu się prowadzić wykłady dla młodszych kolegów, dużo czyta i podróżuje. Dba także o swój dobrostan psychiczny. Zajął się tą sferą, gdy zauważył, że w kontaktach z niektórymi ludźmi, nazywanymi przez siebie „bandą idiotów”, wykazuje, prawdopodobnie szkodliwe dla zdrowia, objawy nadmiernego zdenerwowania. Z tego powodu zdecydował się na zażywanie coachingu dwa razy w tygodniu. Pod okiem sławnego trenera ćwiczy relaksację, pamiętając, że jest osobą wyjątkową, której jedynym zmartwieniem jest realizowanie swojego drogocennego potencjału rozwojowego (lenistwo intelektualne).

Pomimo wszystko zdarza się jednak, iż ktoś wyprowadzi go z równowagi, krytycznie odnosząc się do jego pracy lub zarzucając nieuczciwość. W tych momentach często nie wytrzymuje, reagując nawet gwałtowną egzaltacją, opluciem kołnierzyka i konstatacją, iż świat pełen jest nic nie rozumiejących idiotów (lęk, potrzeba bezpieczeństwa i kontroli). Doprawdy, widzi ich coraz więcej – ludzi nie pojmujących złożoności rzeczy, nie rokujących dobrze i zasługujących co najwyżej na pogardę.

Podsumowując, możemy stwierdzić, że ostatecznie dochodzi do „swojego miejsca w życiu” tzn. do przekonania o tym, że jest (podkreślić właściwe): wybitnym intelektualistą, wyrafinowanym graczem, nieprzeciętnym mentorem, wielkim idolem, guru, superbohaterem, gwiazdorem, geniuszem itd., itp. Jednocześnie może uważać się za osobę skromną, gdyż w umiejętności godzenia jawnych sprzeczności, „dwójmyślenia”, osiągnął już wysoki poziom zaawansowania, a na każde pytanie bez problemu znajduje pasującą do schematu odpowiedź.

 

Scenariusz 2

Pani Y przechodzi kolejne załamanie. Stan obniżonego nastroju nęka ją już kilka dobrych tygodni. Obecnie przebywa na zwolnieniu lekarskim, gdyż praca w sytuacji ciągłego rozproszenia myśli stała się niemożliwa. Wszystko zaczęło się zaraz po zerwaniu zaręczyn (sytuacja kryzysowa, utrata ważnej więzi). Cały, w szczegółach obmyślony plan na życie uległ właśnie destrukcji. Pani Y nie rozumie dlaczego sprawy tak się potoczyły. Zna pana Z już kilka lat i wszystko, jej zdaniem, wyglądało do tej pory normalnie. Uważa, że ich związek był udany i dojrzały. Pan Z był bardzo czułym opiekunem, kochał ją i wspierał. Zawsze gdy czuła się źle i wpadała w depresyjny nastrój, pocieszał ją i traktował wyjątkowo (czerpanie korzyści z zasadniczo niepożądanej sytuacji).

Czasami zdarzało jej się nadużywać alkoholu, co pan Z niespodziewanie zaczął ostro krytykować. Nie pojmowała tych gwałtownych reakcji, przecież od wielu lat świetnie się w ten sposób bawiła ze znajomymi i nikt nie twierdził, że to coś złego (wpływ społeczny). Nie sądziła, że taka błahostka może zaważyć na ich relacji. Z wielkim poświęceniem dbała przecież o utrzymywanie właściwej wagi, nienaganny ubiór i makijaż w każdej sytuacji (potrzeba samoakceptacji, samoocena uzależniona od czynników zewnętrznych, potrzeba bezpieczeństwa). Gdy z jakiegoś powodu musiała pokazać się komukolwiek bez makijażu i szpilek, czuła, że dziwny, niepojęty ciężar wbija ją w ziemię, a dłonie zaczynają lekko drżeć (lęk). Ponadto starała się wzorowo wypełniać wszystkie swoje obowiązki w pracy. Koleżanki wiedziały, że mogą na nią liczyć. Nie mogłaby przecież spać spokojnie, gdyby nagle okazało się, że popełniła jakiś błąd (lęk, potrzeba bezpieczeństwa). W podobny sposób podchodziła do związku z panem Z, a jednak uznał, że zupełnie go nie zna i nie rozumie.

Po tym wszystkim Pani Y nie widzi przed sobą już żadnych nowych możliwości. Sądzi, że może jedynie opłakiwać swoje zmarnowane życie (błąd poznawczy – dostrzeganie jedynie negatywnych aspektów). Czuje się ofiarą, osobą skończoną, dla której nie ma drogi ucieczki z tej gmatwaniny.

 

Jak zabrać się do tropienia

Najważniejszym pytaniem, jakie można sobie teraz postawić, jest pytanie o środki zaradcze, lek bądź antidotum na kłamstwo. Takim rozważaniom poświęcono już liczne pozycje. W tym miejscu opisuję kilka umiejętności, których rozwijanie będzie cenną pomocą przy rozpoznawaniu mniejszych i większych iluzji, wikłających nasze życie.

Rozwijanie wrażliwości na sygnały wewnętrzne, własne emocje, myśli, stany i doznania jest pierwszym ważnym krokiem. Samoświadomość wiąże się z odwagą poszukiwania adekwatnej odpowiedzi oraz gotowością do oglądania problemu z kilku różnych punktów widzenia. Liczy się bowiem motywacja do poznania faktycznej przyczyny, a nie uspokojenie myśli bardziej lub mniej wyrafinowanym złudzeniem, spychającym rzeczywiste źródło trudności na margines.

Następnym krokiem jest kształtowanie umiejętności odczytywania sygnałów płynących ze środowiska. Spojrzenie innych osób jest nieocenioną pomocą, gdyż postronni obserwatorzy z zasady zachowują większy obiektywizm niż sam zainteresowany. Oczywiście zawsze można upatrywać w czyichś uwagach złośliwości, jednak dla własnego dobra warto zachować wrażliwość na powtarzające się informacje, generowane z otoczenia na nasz temat. Jeśli w odniesieniu do jakiejś kwestii wciąż słyszymy niezadowolone pomrukiwania znajomych lub głośne protesty poirytowanych członków rodziny – trudno się łudzić, coś jest na rzeczy. Dużą pomocą jest rozmowa z wybraną osobą i to nie tylko ze względu na możliwość usłyszenia jej opinii. Istotny jest sam fakt wypowiedzenia wcześniej skrywanych myśli i konceptów. W ten sposób, odsłonięte i postawione jakby w dziennym świetle, stają się bardziej transparentne i sami możemy zauważyć ich słabości.

Aby rozwinąć w sobie przedstawione umiejętności potrzeba sprzyjającej atmosfery. Istotną sprawą staje się osiągnięcie zdolności do wyciszenia i refleksji. Ze względu na mnogość bodźców napływających z otoczenia, może się to okazać niemałym wyzwaniem. Ponadto, przyzwyczajeni do pewnej wygody, jaką niesie pomijanie niechcianych wiadomości, z łatwością usprawiedliwiamy się brakiem czasu na takie ceregiele. Tym bardziej, że chwila wyciszenia może przynieść niejasne uczucie niepokoju, a nawet lęku. Warto wziąć pod uwagę, że odbierając sobie możliwość refleksji, a kierując się jedynie metodą nieustannych prób i błędów, wystawiamy się na ewentualność utknięcia w ślepej uliczce. Refleksja przychodzi dopiero wtedy, gdy zdaje się, że nie mamy już żadnego ruchu.

W rozwiązywaniu sprytnie zaplątanych węzłów iluzji najkorzystniejszą postawą wydaje się podejście racjonalne. Niczym rzetelny naukowiec, wytrwały i solidny badacz, powinniśmy wysilić się na bezstronność w postrzeganiu i analizowaniu napływających informacji. Należy zwrócić uwagę na to, iż odstąpienie od tej zasady prowadzi do sytuacji, w której wszystko staje się możliwe – byle tylko pasowało do naszego starego schematu i nie niepokoiło koniecznością zmiany.

Wszystko to współgra z adekwatnym postrzeganiem własnej osoby. Nie zdarzają się ludzie, którzy nie popełniają błędów. Zdarzają się natomiast tacy, którzy wciąż nie mogą pojąć tego faktu, jeśli mowa o nich samych. Cecha pokory i konstruktywnego krytycyzmu w odniesieniu do własnej osoby opisuje ludzi zdolnych do przyznawania się do błędów i porażek, oraz wyciągania odważnych wniosków. Za tym zaś idzie zdolność do wprowadzania zmian i ciągłego rozwoju osobowości.

Nic jednak nie zmieni się, jeśli podejmowanym wysiłkom nie będzie towarzyszyła odpowiednia determinacja. Należy zachować gotowość do wysiłku i opuszczania strefy komfortu. Przed nami pojawi się konieczność podejmowania wciąż nowych prób, nim uda się osiągnąć cel. Nie można też udawać, że jest to zadanie bezbolesne. Zastygnięcie w nieprzystosowawczych schematach to jak zamknięcie się w szczelnej skorupie, której rozbicie spowoduje ujrzenie nowej, nieznanej rzeczywistości. Takim zmianom musi towarzyszyć dyskomfort, a często również lęk i cierpienie psychiczne. Jeśli się pojawią, to można podejrzewać, że skorupa pęka. Wzrost najczęściej okupiony jest bólem, ale po pokonaniu piętrzących się trudności otrzymujemy bezcenną nagrodę – poczucie zyskiwania coraz większej wolności.

 

Kilka uwag

Warto nadmienić, że proces wyzwalania się z własnych iluzji może dotyczyć każdego, kto tylko podejmie trud poszukiwania prawdy. Jest tak niezależnie od tego, czy zabieramy się do walki z poważniejszym problemem, wymagającym pomocy specjalisty, czy też demaskujemy na pozór niewinne kłamstewka, którym z jakichś przyczyn do tej pory ulegaliśmy. Kłamstewka takie mogą dotyczyć kwestii na pierwszy rzut oka mało istotnych, jak na przykład niedające się racjonalnie wytłumaczyć przekonanie o negatywnych cechach jakiejś osoby, której jedyną „winą” jest fizycznego podobieństwa do kogoś, za kim akurat nie przepadamy. Innym przykładem jest wiara w to, że posiadanie ulubionego długopisu, misia lub innego przedmiotu gwarantuje udany dzień.

Całe zagadnienie nabiera wyjątkowej powagi i kolorytu w odniesieniu do współczesnych realiów. Ilość bodźców atakująca na co dzień przeciętnego Kowalskiego wielokrotnie przewyższa jego możliwości poznawcze, zaś czas niezbędny do podjęcia różnorakich decyzji zdaje się coraz krótszy. Nie można już pohamować prędkości przepływu informacji ani ograniczyć wzbierającej potężną falą dezinformacji. Wzrasta liczba możliwości wyboru, alternatyw, których porównywanie zajmowałoby zbyt dużo cennego czasu. Zwiększa się zatem zapotrzebowanie na solidny mechanizm filtrujący, który dawałby możliwość oddzielenia informacji istotnych od zbędnych, merytorycznej treści od pustych spekulacji, prawdy od fałszu. Każdy z nas wypracował swój własny filtr, który pomaga mu funkcjonować, jednak o jego jakości dowiadujemy się nieraz z dużym opóźnieniem. Tymczasem współczesny świat aż roi się od gotowych rozwiązań. Pokusa sięgnięcia po nie jest duża, choć skutki takiego zwolnienia się z odpowiedzialności za własne decyzje mogą przerosnąć nasze oczekiwania. Żeby wspomnieć tylko szerzący się powszechnie proceder manipulacji, opartej na samoocenie odbiorców. W jednej z najprostszych form jest to na przykład reklama zapewniająca, iż posiadanie danego produktu (telefonu, samochodu, określonego jedzenia (!), biżuterii, kosmetyku itd.) zapewnia świetne samopoczucie i czyni szczęśliwego posiadacza kimś wyjątkowym, a nawet lepszym od innych. Warto nadmienić, iż żyjemy w czasach prawdziwej obfitości zachorowań na zaburzenia depresyjne, których częstym objawem są problemy z samooceną właśnie.*

Wszystko to może prowadzić do konkluzji, iż pomimo wszelkich dostępnych udogodnień, ciężar podejmowanych decyzji i odpowiedzialność za własne wybory w dalszym ciągu spoczywa tylko i wyłącznie na nas samych. Przyznać zaś trzeba, że wielki to ciężar. Umiejętność tropienia iluzji, które niepostrzeżenie wkradają się do naszego świata, i oddzielania ich od prawdy, zdaje się z tej perspektywy kluczowa i warta ceny chwilowej utraty dobrego samopoczucia. I tak, nic nie traci na aktualności znana maksyma Arystotelesa: Amicus Plato, sed magis amica veritas (Drogi mi Platon, ale jeszcze droższa prawda).

 

*Według szacunków WHO liczba chorych na depresję na całym świecie wynosi 350 milionów i wciąż będzie się zwiększać.

 

Fot.: Sunglasses at Night, autor: Joshua Borja, stock.tookapic.com

1 thought on “Jak tworzymy iluzję, czyli którędy wkradają się kłamstwa

  1. Otwórz drzwi do Prawdy, a życie będzie łatwiejsze,
    – czy tak się da ?

Komentarze są wyłączone.