W czym nam pomagają wady

wady, rozwój osobowości, pokonywanie słabości

Wielu z nas może się wydawać, że ich wady przekraczają pewien bezpieczny poziom przeciętności i są powodem, dla którego pozostajemy w tyle, daleko za resztą „normalnych” ludzi. Na przykład, wiemy dobrze, że inni miewają podobne do naszych słabości, ale jednak to my zjadamy w stresie całe dwa litry lodów, bez zastanowienia i regularnie wybuchamy złością, w trudnych sytuacjach kłamiemy jak najęci, wiecznie nie potrafimy się zorganizować lub nie radzimy sobie ze skłonnością do manipulowania uczuciami bliskich osób. Pole do popisu jest tutaj nieograniczone, ale nie w tym rzecz. Jakiekolwiek nie byłyby nasze wady i jak bardzo nie wydawałyby się wielkie w porównaniu z domniemanymi wadami innych ludzi, i tak mogą przynosić pewne niezaprzeczalne korzyści.

 

Przede wszystkim… łatwo je zauważyć

Wady, które naprawdę dają się we znaki mają ten ważny plus, że prawie nie można ich ignorować. Jeśli często spóźniamy się kilkanaście minut na różne okazje i spotkania, to być może uznamy, że coś jest nie tak, a być może będziemy beztrosko spóźniać się dalej, bez poddawania tego większej refleksji. Jeżeli natomiast spóźniamy się tak bardzo, że najczęściej nie udaje nam się nawet zastać umówionych osób, a nasze niestandardowe zachowanie powoli przeradza się w lokalną legendę i  wcale nie przynosi nam to korzyści, to raczej nie mamy złudzeń – problem istnieje. Na pierwszy rzut oka wydaje się to oczywiste, ale doświadczenie uczy, że ludzie niechętnie zabierają się do zmiany. Jeśli czegoś nie widać wyraźnie, to tak jakby nie istniało. A jeśli nie istnieje, to można spokojnie osiąść na mieliźnie i udawać, że wszystko jest w najlepszym porządku. Tymczasem tylko dostrzeżenie problemu może doprowadzić w końcu do jego rozwiązania. Im zaś większa jego skala, tym bardziej jest widoczny i trudniej się oszukiwać.

 

Korzyści po stronie osobowości

Kiedy już kłopotliwa przypadłość zostanie zauważona, nadchodzi czas rozwoju. Pojawia się szczególny moment, którego warto nie zmarnować. Jest to możliwość dostrzeżenia siebie w prawdziwym świetle i wyciągnięcia wniosków. Towarzyszy temu głęboki rozwój osobowości w tych punktach, które sprawiają często najwięcej kłopotu, czyli w dziedzinie pokory, cierpliwości, dojrzałości i odpowiedzialności. Jeśli wydaje nam się, że w swoim postępowaniu jesteśmy całkiem dobrzy, a chwilami nawet doskonali, to możemy nigdy nie zrozumieć dlaczego ludzie odsuwają się od nas albo tak bardzo nas denerwują. Być może będziemy też mieli problem z zaakceptowaniem negatywnych emocji, a te będą często nami wstrząsać. A wszystko przez to, że nasz ogląd świata nijak będzie się miał do rzeczywistości. Jeżeli jednak przyznamy, że czasami nie możemy się pohamować i bywamy zazdrośni, leniwi, niezaradni, mściwi czy niedojrzali, przykre napięcie w końcu opadnie, smutek przeminie, a my zrozumiemy nareszcie gdzie się znajdujemy. Skutkiem będzie rozwijanie mądrości (wiem, kim jestem i co naprawdę mogę zaoferować światu) oraz akceptacji dla innych (rozumiem, że ludzie, tak jak ja, są mali i wielcy zarazem). Również w tym punkcie przewagę często uzyskują ludzie dotknięci wyjątkowo uciążliwymi wadami. Doświadczanie własnej słabości nauczyło ich bowiem prawdziwej pokory, pozbawiło szkodliwych złudzeń. W chwili, w której z uwagą wysłuchują czyjegoś zdania czy słów krytyki, przerastają wielokrotnie tych, którzy patrzą na nich z pogardą lub litością, tylko dlatego, że sami są w dużo lepszej sytuacji.

 

Motywacja do działania

Nic tak nie motywuje do działania, jak niecierpiąca zwłoki potrzeba. Im więc bardziej kłopotliwa wada, tym większe prawdopodobieństwo, że zdecydujemy się na podjęcie (nieraz trudnej) pracy nad sobą. Ale jest coś jeszcze. Jest drzemiące w ludziach dążenie do pokonywania własnych ograniczeń, przesuwania granic dotychczasowych możliwości – często wbrew nieprzychylnym opiniom i negatywnym prognozom. Niejednokrotnie ludzie rozwijają w sobie właśnie takie umiejętności, które z jakichś przyczyn wymagają większego niż inne wkładu pracy i większych wyrzeczeń. Niekiedy z własnego wyboru, a niekiedy z konieczności – efekty w każdym wypadku są imponujące. Znamy dziś przykłady wielu twórców, którzy musieli stoczyć najtrudniejsze bitwy z własnymi słabościami, by tylko móc robić to, co potrafili najlepiej. Mało kto wie, że niektórzy znani dziś dobrze malarze, np. Claude Monet czy Edgar Degas, przez całe dekady pracy twórczej zmagali się z poważnymi chorobami oczu. Podobnego samozaparcia wymaga przezwyciężanie mniej namacalnych (choć tak samo realnych) wad charakteru. A gdy zadanie jest szczególnie trudne, to i wyjątkowy jest później smak zwycięstwa.