Recenzja książki: „Borderline: Autoterapia, czyli o sprawach poważnych z solidną dawką autoironii”

borderline, zaburzenie osobowości, autoterapia, recenzja, mrówczyńska

Dziś polecam wyjątkową opowieść. Choć pierwsze słowo jej tytułu wypada jednoznacznie negatywnie, to jednak to następne jest ważniejsze. Wraz z autorką jesteśmy na tym etapie drogi, na którym ponury cień osobowości „borderline” powoli kurczy się i przestaje straszyć. Autoterapię widzimy jako początek końca domorosłego potwora. Bo już nie chodzi o zaburzenie, o jego dynamikę czy objawy. Ono przestaje wreszcie być ważne. Tym razem chodzi o kogoś naprawdę ważnego – o ukrywającą się dotychczas, a przecież całkiem prawdziwą i niepowtarzalną osobę.

Tytuł książki Anki Mrówczyńskiej precyzyjnie ujmuje jej zawartość. Otwierając ją, zetkniemy się z konkretnym problemem, jakim jest pograniczne zaburzenie osobowości (osobowość borderline) i konkretną na ten problem odpowiedzią. A jest to odpowiedź wyrażona bardzo dobitnie, z dystansem i krytycyzmem, charakteryzującym bezkompromisowe podejście do trudnej i poważnej kwestii. Pisząc o braku kompromisu, mam na myśli stanowcze potraktowanie osobistego świata iluzji, które tkwią twardo w sercu każdej choroby, dopóki nie zostaną wykryte i odkłamane. Być może zaserwowana dawka autoironii będzie nawet dziwić (przecież w trudnej walce zawsze przydaje się zrozumienie i ciepłe słowo), jednak dzięki krytycznemu podejściu autorki możemy dowiedzieć się czegoś więcej.

Podejmując nierówną walkę z wrogiem wewnętrznym, którym sami stajemy się dla siebie, gdy na bazie własnych zranień konstruujemy zniekształcony obraz świata, nie możemy godzić się na kompromisy. Wewnętrzny manipulator zawsze będzie prowadził na manowce, podsuwając stare schematy myślenia. Zmiana wymaga natomiast zdecydowanego porzucenia szkodliwych, zbudowanych na fałszywych przesłankach przyzwyczajeń i zwrócenia się w stronę tego, co może trudne i nieznane, a jednak prawdziwe i zdrowe. Niestety proces zdrowienia wymaga solidnego samozaparcia i bywa nieznośne frustrujący. To dlatego, że pokonywanie wewnętrznych trudności nie polega jedynie, jak mogłoby się wydawać, na prostym uzupełnianiu braków, których metaforą mogłaby być suplementacja witaminami. Jest dużo bardziej podobne do wyciągania strzały, którą kiedyś zostaliśmy ugodzeni. Nie ma znaczenia, że stało się to np. nie z naszej winy, i tak wyciągnięcie strzały będzie bolało, często nawet bardziej niż samo przebicie. Kto spróbował – ten wie.

Autorka przedstawia tę wewnętrzną walkę (autoterapię), konstruując dialog między trzema wymyślonymi częściami własnej osobowości, nazwanymi zgodnie z przypisanymi rolami. Mamy więc trzy główne bohaterki: Mrówczyńską, Panią Psycholog i Autorkę, które wspólnie uczestniczą w autoterapii. Takie rozwiązanie pozwala na ukazanie w prosty sposób skomplikowanych zagadnień. Dzięki opisanym sesjom autoterapii możemy rozważyć wiele istotnych kwestii, których wartość przekracza ramy konkretnego zaburzenia osobowości. Do problemów uniwersalnych należy np. rozpoznawanie i akceptacja własnych emocji, zastępowanie złudnych wyobrażeń o świecie faktami, walka o dowodzenie z niedojrzałymi i poranionymi częściami siebie, a wreszcie składanie wielu rozbitych i nieuporządkowanych części w jedną całość.

Pozycja stanowi szczególnie cenną pomoc dla psychologów i studentów psychologii, a także wszystkich specjalistów, pracujących na co dzień z osobami dotkniętymi problemami natury psychicznej. Grono jej potencjalnych odbiorców jest jednak szersze, gdyż książka pomaga poznać i zrozumieć konkretną drogę pokonywania dotkliwych trudności, związanych z pogranicznym zaburzeniem osobowości. Informacje uzyskujemy zaś od kogoś, kto tę drogę dobrze zna, a w swoim doświadczeniu sam przetarł niewygodne szlaki.
 
Książka dostępna w sprzedaży: TUTAJ