Sztuka stawiania granic

asertywność, granice osobiste, wolność, komunikacja, psychologia

Czym są nasze granice? W skrócie tym, co oddziela nas od innych. Granice mają chronić nasze prawa w kontaktach społecznych. Dzięki nim wiemy dokąd sięga nasza osobista wolność, której powinniśmy bronić, ale również spostrzegamy, gdzie zaczyna się teren należący do kogoś innego, co z kolei my musimy uszanować.

To dość jasne, a jednak często mamy z tym niemały problem. Ludzie wciąż sprawdzają wytrzymałość stawianych im granic. Prawdopodobnie doświadczyliśmy wiele razy sytuacji, w której komuś udało się wtargnąć na nasze podwórko i w efekcie zgodziliśmy się na coś mimo woli, obiecaliśmy pochopnie, wyjawiliśmy tajemnicę, ulegliśmy jakiemuś złudzeniu itd. Takie przepychanki trwają nieustannie. Dobrze więc nauczyć się mądrze stawiać granice, a następnie doskonalić umiejętność ich skutecznego strzeżenia.

Jak to zrobić?
 
Krok pierwszy – rozstrzygnąć

Zastanówmy się najpierw, kogo chcemy bronić. Odpowiedź wydaje się prosta – siebie, ale kim w takim razie jesteśmy? Czy kimś komu np. w danych okolicznościach przysługuje prawo do odmowy wykonania jakiejś przysługi? Czy kimś kto zasługuje na to, żeby traktować go z szacunkiem? Kimś kto pomaga na miarę, a nie ponad miarę swoich możliwości? Potrzebujemy co najmniej chwili zastanowienia, by sprawdzić, czy naprawdę przyznajemy sobie takie lub inne prawo.

Odpowiedzmy więc najpierw sobie (a potem innym) na podstawowe pytania: czy mogę? czy chcę? czy jestem w stanie? czy mimo wszystko powinnam/powinienem? Samookreślenie to pierwszy i bardzo ważny krok – zdecydowanie gdzie dokładnie przebiegają granice naszej pomocności, hojności, zaufania do innych, możliwości i poświęcenia. To nasza decyzja.

Można teraz zadać pytanie, gdzie w tym wszystkim są inni ludzie (ci którzy np. chcą od nas coś wymusić) i czy to nie oni raczej powinni się opamiętać. Odpowiedź jest taka, że nie ma to dla nas znaczenia. Ludzie z różnych przyczyn, nieraz nawet wierząc, że to dla naszego dobra, będą wkraczać w nasze granice. Co więcej, będą to robić dopóki my sami będziemy im na to pozwalać. Z tej perspektywy, odpowiedzialność za obronę własnych granic spoczywa tylko na nas.

Bardzo dobrze, jeśli nauczymy się patrzeć na konkretną sytuację całościowo: widzieć siebie, swoje prawa, obowiązki, cechy, zasady, postanowienia, wartości, jak i drugą osobę i jej prawa, potrzeby, cechy i motywy. Wtedy łatwiej będzie nam podjąć dobrą decyzję i rozsądnie postawić granice.
 
Krok drugi – wyćwiczyć

To wydaje się najtrudniejsze, ponieważ czymś innym jest pomyśleć, a czymś innym zrobić. Zwłaszcza jeśli chcemy sprzeciwić się naruszaniu naszych granic przez osoby, które już wcześniej nauczyły się je bezkarnie przekraczać. Gdy jednak podejmiemy się tego zadania z wewnętrznym przekonaniem, wystarczy cierpliwie i delikatnie, ale jednocześnie stanowczo powtarzać swoje postanowienia.

Ludzie będą się uczyć. Ta zdolność towarzyszy nam przecież przez całe życie. Nie ma więc powodu do niepokoju – ktoś może na początku być zdziwiony, a potem niezadowolony, ale ostatecznie będzie musiał się dostosować i nauczyć nowych zasad. Powinniśmy jednak być konsekwentni, spójni i pewni tego, co robimy.

Przyda się również umiejętność uprzejmego traktowania naszych rozmówców, nawet wtedy gdy ich zachowanie będzie budziło złość. Lepiej nie dać się wciągnąć w utarczki i przepychanki, gdyż przez to możemy znaleźć się w niekorzystnym położeniu (np. ktoś będzie miał pretekst, by nas obwiniać i wciąż zaogniać sytuację). Natomiast łagodna stanowczość oraz autentyczna życzliwość często zamyka usta i odbiera możliwość zuchwałego ataku.

Prawdą jest, że czeka nas ciężka praca, polegająca na ciągłym podejmowaniu prób nauczenia innych właściwego postępowania wobec nas (a wcześniej musimy nauczyć tego samych siebie!). Zapewne będzie to wymagało sporo czasu i wytrwałości, niewiele uda się osiągnąć od razu. Ważne, aby mimo przeszkód systematycznie posuwać się do przodu.