Być dobrym dla siebie – co to właściwie oznacza

być dobrym dla siebie, rozwój, osobowość, praca nad sobą, psychologia

Zgodzimy się pewnie, że zachowanie zdrowia (nie tylko psychicznego) wymaga mądrej miłości własnej, która skutecznie ochroni nas przed różnymi niebezpieczeństwami, jakimi mogą być np.: podejmowanie ryzykownych zachowań, niedbanie o siebie, rezygnowanie z ważnych celów pod wpływem impulsu, popadanie w poczucie winy, marazm i rozpacz.

Być może z tego powodu często doradza się nam zwolnienie tempa, zatroszczenie się o siebie i zaakceptowanie takimi, jakimi jesteśmy. Wszystko to pięknie brzmi, jednak źle rozumiane może wyrządzić wiele szkód. Warto spojrzeć na sprawę całościowo.

Co jest dla nas dobre

Może się to wydawać zaskakujące, ale w byciu dla siebie dobrym nie chodzi wcale o dobre samopoczucie. Dobre samopoczucie jest efektem odpowiedniego zadbania o siebie, jednak nie pojawia się zawsze i nie jest celem samym w sobie.

Koncentrowanie się tylko na jego osiągnięciu jest dużym błędem, który dość szybko prowadzi nas na manowce – zaraz okazuje się, że dobre samopoczucie mogą zagwarantować rzeczy szkodliwe lub zbędne, odwracające uwagę od tego, co naprawdę jest dla nas dobre. Z kolei zapewnienie sobie tego, co faktycznie nam służy, często okupione jest sporym wysiłkiem, ciężką pracą i co najmniej psychicznym dyskomfortem.

Bycie dla siebie dobrym oznacza więc dawanie sobie rzeczy naprawdę dobrych. I tutaj można zapytać: czyli właściwie jakich? Prawdziwie dobre będzie dla nas to, co przyniesie dobry skutek, także w perspektywie długoterminowej. Prostym przykładem będzie odmówienie sobie zjedzenia czegoś, co nam szkodzi, choćby było bardzo smaczne i mogło sprawić chwilowe zadowolenie.

Właściwe zadbanie o siebie wymaga uwzględnienia więcej niż jednego punktu widzenia. Bardzo często dobry wybór wiąże się z zaakceptowaniem pojawiających się trudności i konieczności ich pokonywania (a nie uciekania przed nimi).

Pułapka popadania w skrajności

Często głosy radzące większą troskę o siebie trafiają do nas, gdy już czujemy się zmęczeni, nieszczęśliwi, przytłoczeni kompleksami i nadmiarem obowiązków. Przeżywamy wiele negatywnych emocji, cierpimy z powodu niskiego poczucia własnej wartości. W tej sytuacji rzeczywiście powinniśmy zatroszczyć się o siebie – gdy nasz stan wskazuje na przedkładanie mniej ważnych spraw nad własne zdrowie i na to, że w myśleniu i działaniu jesteśmy już daleko od siebie.

Dobrze byłoby wtedy zatrzymać się, zastanowić nad tym, co się dzieje, pomyśleć, co naprawdę jest dla nas ważne. Pewnie trzeba będzie z czymś się pogodzić, coś sobie wybaczyć, coś innego zaakceptować. I przede wszystkim, przestać stawiać sobie warunki do lubienia siebie, a zacząć uznawać własną wartość niezależnie od cech, osiągnięć czy okoliczności.

Nie stoi to wcale w sprzeczności z rozwijaniem się, ciągłą pracą nad sobą i eliminowaniem wad. Punktem wyjścia do tego wszystkiego jest jednak miłość i szacunek dla siebie samych. Wtedy nie grozi nam popadnięcie w pierwszą skrajność, jaką jest przesadne krytykowanie i niepotrzebne deprecjonowanie własnej osoby.

Drugą skrajnością jest nadmierne pobłażanie sobie, usprawiedliwiane mądrymi radami o konieczności kochania i akceptacji siebie. To oczywiście ślepa uliczka, którą daleko nie dojdziemy. Natomiast mądra miłość do siebie wcale nie jest ślepa. Jest wymagająca i zakłada także trudne przeprawy, niezbędne do rozwoju i wprowadzania zmian na lepsze. Duże znaczenie ma tutaj wyczucie równowagi – aby nie popaść ani w szaloną krytykę, ani w bezmyślne dogadzanie sobie. Bycie dobrym dla siebie oznacza wybieranie najlepszej, choć nie najłatwiejszej drogi.